PMS Wydanie 3

Z wikiSSPW
Przejdź do nawigacji Przejdź do wyszukiwania
PMS2.PNG







Cytaty

Dygresja prowadzącego na zajęciach:

-Dziurkacz spadł mi na laptopa... i faktycznie zrobił dziurę...


Bartosz Sieklucki podczas rozmowy co jeszcze trzeba dzisiaj zrobić:

-Hmmm, co ja jeszcze chciałem? Dziubek, na jakim grasz świecie w Settlersach?


Rozmowa członków Koła Naukowego z Dziubkiem:
[S] Czy są zdjęcia?
[D] Jakie?
[S] Ze szkolenia
[D] Jakiego?
[S] Wyjazdowego
[D] Którego?
[S] Ostatniego
[D] A jakie było ostatnio?
[S] RKN
[D] To nie do mnie


Rozmawiając o spotkaniu przez telefon - Michał Lisicki

Jutro, tak, byłem.




Fragment przemówienia przewodniczącego SSPW, Jakuba Zaremby, na inauguracji roku akademickiego 2011/2012:

-Politechnika Warszawska przetrwała dwie wojny światowe to przetrwa też nowelizację ustawy o szkolnictwie wyższym.


Podczas czyszczenia telefonów za pomocą pronto przez Mateusza Cwalinę

[M.C] -Pani Jadzi coś przeczyścić ?

[p.J] -Pani Jadzia brała dziś prysznic !


Podczas zgłaszania do grup roboczych na komisji Kwaterunkowej

Dominika Wajda - Grupa ds. Seksu...

Cisza - Ja się pierwszy zgłaszam!


Juwenalia PW zapowiedź zespołu Dżem - Piotr Radio

Jestem Posejdonem, a to moja Syrenka


Słowo od redakcji

Dzisiejsze wydanie mocno okrojone. Z jednej strony jest to spowodowane że poprzedni redaktorzy zajęli się działaniami w swoich jednostkach tudzież ruszyli dalej w stronę kariery.


Tak więc zwracamy się do was aby nie tylko zwerbować nowe osoby ale także rozpocząć następne wydanie od artykułów wydziałowych bądź akademikowych.


Tak więc zapraszamy, umiejętności piśmiennicze nie są wymagane ( patrz Ja :P

Piszcie na adres: pms@ups.edu.pl


Zmiany bez zmian

Każdy chce zmienić coś, zapisać się w kartach historii albo ułatwić sobie sprawozdawczy. Trywialne.

Znowu Samorząd zaczyna prace nad regulaminami na koniec kadencji, w teorii to dobre, ponieważ obecna kadencja ma doświadczenie ( przy najmniej prawie roczne ), tylko czy to uprawnia do decydowania o losach ponad 30tyś społeczności. Odpowiedź jest prosta, tak. Nie zależnie jaki poziom osoba reprezentuje, czy działań jakie podejmuje lub nie podejmuje, została wybrana aby reprezentować swoje grono. Więc jako kwestia bez dyskusyjna pominę to.

Skupiając się na łatwiejszej części, jaka jest stwierdzanie faktów ułatwię sobie pisanie pierwszego artykułu w tym pisemku. Kolegium stwierdziło, że w uchwałach KRu nie ma przesłanki do wotum, jednak w par. 70 Reg. SSPW stwierdza że nie stosowanie się do Regulaminu ( „nie stosowanie” czyli nie tylko bezpośrednie łamanie regulaminu, ale także działanie w brew jego zaleceniom) może skutkować odebraniem mandatu ( przyjętym przez Parlament wotum), a chociażby zwoływanie posiedzeń w wyznaczonym okresie jest uregulowane. Adam Łęski przypomniał nam, że to już nie pierwsze wotum dla szefa KiPu z tej przyczyny, ale o KiPie później, a decyzja Parlamentu stwierdza że łamanie regulaminu nie jest podstawą do odebrania mandatu. Oczywiście Parlamentowi wolno zmienić regulamin, ale tu się pojawia problem. Regulaminy naznaczają cienką czarną linię, granicę której, moim zdaniem, nie powinno się przekraczać, i choć tego typu decyzje mówią że granica leży gdzieś indziej, nikt nie chce wyznaczyć nowej. Oczywiście wynika to głównie z mieszania relacji przyjacielskich z samorządowymi, ale demokracja ma coś w sobie z wybierania tego kogo się lubi, a nie koniecznie kto jest odpowiedni. Na Parlamencie widać że brakuje rozróżnienia między tymi sprawami, a przyjaźń ( czy też władza sama w sobie ) jest ważniejsza niż dobro dosyć dużej społeczności studenckiej. Dla przykładu dam glosowanie nad absolutrium senatora, gdzie padło stwierdzenie “kto lubi Kamaza niech naciśnie czerwony”. Oczywiście zaraz pojawią się głosy że to było kiedyś, ale w tej kadencji zaświadczyliśmy wspólnego głosu kolegium dopiero przy okazji wotum. Swoja drogą kiedyś padło już stwierdzenie że dobrze by było składać co miesiąc jakieś wotum, bo to motywuje do działania i jednoczy kolegium. Co ciekawe KR, choć może mało osób to zauważyło, także bardzo dobrze czuje się w swoim gronie, a efekty są porównywane do pracy Kolegium ( szczególnie widoczne przy terminowości ). Wracając do oświadczenia kolegium. Padło tam słowa że odwoływanie na trzy miesiąc przed końcem kadencji nie jest ani słuszne ani właściwe, więc po co taką możliwość regulamin przewiduje ? Nie jest to pierwsza kadencja w które stwierdza się że na koniec kadencji nie ma sensu odwoływać senatora. Oczywiście przed wakacjami też nie powinno się odwoływać, bo w wakacje może się poprawić, a przed wakacjami to jeszcze są młodzi senatorowie więc powinno im się dać szanse. Nasuwa się logiczna konkluzja, że powinno usunąć się zapis o możliwości wotum, bo nigdy nie będzie “odpowiedni czas”, ale oczywiście nikt nie zrobi takiej zmiany bo senator mógłby zrobić coś co zasługuje na odwołanie. Tylko co ?

Skoro senator nie może być odwołany zostaje rezygnacja jego z funkcji lub studiów z niego. Pierwsza dzieje się jak senator stwierdził że wypalił się lub nie może działać, druga jest smutna. Więc KR może wydać ocenę na koniec kadencji, tylko przecież nie na każdym przesłuchaniu są wszyscy członkowie KR, więc nie wszyscy powinni oceniać. Tylko co jak nie będzie dwóch, bo już oceny nie mogą uchwalić ( chyba że tu także zignorujemy regulamin ). Rozwiązanie tego problemu była wspominana na forum Parlamentu jak i po zanim. Parlament uchwala ocenę w pełnej skali ocen. Parlament jest na tyle dojrzały, że jak senator nie przesyła informacji to wzywa senatora do sprawozdania się, a że część z członków Parlamentu wyszła to nie problem, bo więcej osób zostało niż członków KRu jest wogóle.

Podsumowując. KR i Kolegium zarzucają sobie nawzajem kto nie pojawia się w biurze, kto nie od powiedział na pisma, nie przesłał informacji w związku ze sprawozdaniem, kto miał wnioskowane wotum, a Parlament czepia się pierwszego kto podniesie głos, bo to jest marnowanie czasu, a Parlamenty są i tak długie.

Dobra trochę przesadziłem z tą parabola literacką ;).




No to aby nie było że tylko narzekam przestawiam swoje rozwiązanie.


Zakładam że potrzebne jest zwiększenie zaangażowania samorządowców, zmotywowanie ich do korzystania z władzy którą mają, utrzymanie przekazywania wiedzy ( bezpośrednio między osobami, a nie suchych instrukcji czy wysłanych pism bez kontekstu ), zwiększenie udziału komisji programowych jak i samych członków w działaniach Samorządu.

Po pierwsze proponowałbym likwidację kadencyjności kolegium. Nie chciałbym aby było to mylone z propozycjami dwuletniej kadencji. Zwiększenia czasu trwania kadencji spowoduje przymusowe zostawanie na kolejny rok osób które się wypaliły, utrudniło by to zmianę roli członka kolegium (wolny senator -> szef komisji, szef komisji -> przewodniczący samorządu), a co najważniejsze, co 2 lata zmieniało by się całe kolegium senatorów. Oczywiście istnieje szansa na wcześniejszą rezygnację lub odwołanie, czy też kandydowanie na 4 lata. Odpowiedź nasuwa się sama na podstawie ostatnich lat oraz prostej kalkulacji czasu trwania studiów. W przypadku braku kadencyjności sytuacja w której właściwa osoba zostaje na funkcji dwa lata jest bardziej prawdopodobna. Nawet dłuższa kadencja mogła by być możliwa ( w tej chwili mało która osoba miała by odwagę stanąć przed parlamentem i powiedzieć że chce jeszcze tylko pół roku podziałać i wdrożyć nową osobę ).

Kolejnym elementem jest wspomniana zmiana składu całego ( lub prawie ) kolegium. Przy okazji ostatnich zmian większej ilości osób w kolegium dało się zauważyć problemy w wielu podstawowych sprawach, oczywiście nie są to problemy krytyczne, ale każda rzecz do poznania odsuwa wprawne działanie jako senator oraz utrudnia szybsze przejście do rozwoju. Natomiast nowi senatorowie są mile przyjmowani w kolegium i, z różnych powodów, osób do pomocy nie brakuje. Także polityka tworzenia “bloku” ucierpiałaby, a jedyne co stwierdzę to żeby się integrować trzeba chcieć, a nie trzeba startować razem.

Oczywiście zmiana co co miesiąc jednego senatora tez była by nie najlepsza, dlatego tutaj proponowałbym ustalenie wymogu sprawozdania się raz na pół roku. Byłoby to połączenie informowania o postępach działań w kluczowych aspektach oraz przedstawianie planów na kolejną część roku.

Kolejną dużą zmianom mogłoby być wybieranie szefów komisji programowych przez członków komisji programowych. Taka zmiana zwiększyła by zaangażowanie obu stron w działania komisji, a ocenianie, także przez członków komisji, miało by większy sens merytoryczny niż ocenianie przez osoby które nie miały nawet styczności z pracami danej komisji nie mówiąc już o pracy samego przewodniczącego. Zastosowanie takiego rozwiązania daje merytoryczne podstawy do oceniania senatorów w pełnej skali ocen. Przewodniczącego SSPW oraz senatorów zadaniowych wybierałby i oceniał Parlament jak dotąd.

W takiej sytuacji trzeba było by jeszcze dostosować kompetencje KRu. Komisja Regulaminowa powinna zostać na straż regulaminu, przewinienia merytoryczne były by wychwytywane przez komisję szybciej niż z powodu przesłuchań, a także powinna stawiać opinię, jedynie pomocną w ocenie, na temat spraw niejawnych. No i na koniec ułatwienie KRowi jak i Parlamentowi, aby zmniejszyć dyskusję o wotach za nielubienie KR wystawiałby z automatu wotum za złamanie regulaminu. Tylko trochę trzeba było by dostosować regulamin, szczególnie w punkcie ilości posiedzeń.




To pisałem Ja, narcyz, czyhający na potknięcia Senatorów. Bo nic nie cieszy jak wyniszczanie osiągnięć w których się brało udział.




Parlament Wyborczy - byłem, liczyłem, prowadziłem - pomysły na poprawę


„Firmy, które rosną dzięki rozwojowi i ulepszeniom, nie zginą. Ale kiedy firma przestaje być twórcza, kiedy uważa, że osiągnęła doskonałość i teraz musi tylko produkować - już po niej.”

-Henry Ford

Po raz pierwszy na Parlamencie wyborczym byłem w 2008 roku. Moja ówczesna szefowa WRSu zachęcała wszystkich nas – rozpoczynających kadencję – abyśmy zobaczyli jak to wygląda, jak działa Parlament (to akurat już widzieliśmy na Parlamencie sprawozdawczym, chociaż mało wtedy rozumiałem z większości poruszanych kwestii), kim będą nowo wybrani Senatorowie i do czego się zobowiązują. Było to dla mnie bardzo ciekawe przeżycie, zadziwiło mnie jak zażarcie ludzie walczą o to, aby pełnić funkcje Senatora i jakie brudy z przeszłości są wyciągane, aby ośmieszyć kontrkandydata. Dodatkowo po raz pierwszy spotkałem się z podawaniem karteczek z pytaniami od osób, które, albo nie chciały ich zadać, albo miały więcej pytań niż przewiduje limit. Moje przemyślenia w tamtym momencie brzmiały „jest zupełnie jak w sejmie, tylko dowcip ciut inteligentniejszy”. A może to nie były moje przemyślenia, tylko ktoś z WRSu rzucił takie zdanie, nie pamiętam już dokładnie. Nie pamiętam też ile trwał wtedy Parlament wyborczy, ale na pewno nie zostałem do końca. W kolejnych latach wiedziałem już, czego się spodziewać, a jednak co roku coś mnie zaskakiwało – pijani Parlamentarzyści, przedłużanie głosowania, aby ktoś zdążył dojechać, kandydaci którzy nie mieli pojęcia o pełnionej funkcji i słynne pytania „jak oceniłbyś postawę osoby która…”. Mimo wszystko zachęcałem i dalej zachęcam osoby, które po raz pierwszy dostały się do WRSów, aby przyszły na Parlament wyborczy, zobaczyły jak to wygląda i umiały potem docenić jak przyjemnie pracuje się we własnym, małym, wydziałowym gronie.

Sam miałem okazje prowadzić zeszłoroczny Parlament wyborczy i ciężko jest mi ocenić czy robiłem to dobrze, czy źle. Na pewno moja stanowczość w pilnowaniu limitu pytań zależała od mijających godzin, w pewnym momencie człowiek już po prostu nie ma siły analizować czy to było pytanie, pytanie „doszczegóławiające”, kontynuacja pytania, czy coś jeszcze innego. Po pewnym czasie człowiek nie ma nawet siły słuchać pytań, więc jak ktoś jest zręcznym mówca to pewnie udało mu się zadać pytania ponad limit. Z pewnością za mało stanowczo zachowałem się w przypadku pijanych Parlamentarzystów, naiwnie mając nadzieję, że pomimo swojego stanu zachowają, chociaż trochę powagi w trakcie obrad. Poza tym sam zapewne nie wyglądałem najlepiej koło 2 w nocy. Gdyby nie osoby na sali, które mnie skutecznie rozśmieszały pewnie bym zasnął.

Z tych moich wspominek staram się wyciągnąć wnioski, co w Parlamencie wyborczym działa źle i jak można to poprawić. To, co przychodzi mi do głowy to: długość czasu trwania Parlamentu, nieludzkie godziny, w których się on odbywa, nieznośna bliskość sesji, topniejące kworum, ilość zadawanych pytań, poziom zadawanych pytań i senność sali. W sumie jak się dłużej zastanowić to są to tylko 2 problemy – poziom dyskusji i jej długość. O ile na to pierwsze nic nie możemy zaradzić, póki ludzie wybierają na swoich reprezentantów osoby, które niewiele sobą reprezentują nie będzie dobrze (w sumie taka uwaga odnośnie całego systemu demokratycznego, nie tylko naszego Samorządu); o tyle na drugi problem możemy znaleźć szereg rozwiązań.

Duża liczba zapisanych osób generuje wiele pytań. Były lata, w których nie ograniczano ilości pytań, były lata kiedy można było zadać tylko 2 lub 3 pytania. W pierwszym przypadku wyjątkowo zawzięta osoba może sparaliżować dyskusję zadając kolejne pytania, które nic nie wnoszą, lub dotyczą w kółko tego samego. Prowadzący obrady ma wtedy teoretyczną możliwość doprowadzić taką osobę do porządku, jednak z pewnością podniosą się wtedy głosy, że ingeruje w przebieg wyborów, jest stronniczy, faworyzuje jednego kandydata itp., co generalnie tylko w dalszym stopniu przedłuży niemerytoryczną dyskusję. Z drugiej strony limit zadawanych pytań można obchodzić, wystarczy podać pytania na karteczce jakiejś innej osobie, w skrajnych przypadkach osoba ta nawet nie rozumie pytań, których zadaje. Wybór tutaj nie jest łatwy, ale osobiście skłaniam się do limitu 3 pytań (do jednej osoby lub do wszystkich kandydatów) i drastycznego przestrzegania przez kandydatów, pytających i prowadzącego obrady zasady, że na pytania niemerytoryczne nie trzeba odpowiadać. Pytanie tylko, co to jest merytoryczne pytanie? „Czy znasz Angielski?” Na pewno jest to ważne przy kandydacie na KZ, na pewno wstyd, jeśli Przewodniczący by nie znał, ale już np. do pracy mKFG nie wnosi to wiele. „Na czym ostatnio byłeś w teatrze?” Nie ma to nic wspólnego z pracą szefa KSiTu, ale w przypadku KK byłoby wstyd gdyby ta osoba nie uczestniczyła w wydarzeniach kulturalnych… Pozostaje mieć jedynie nadzieję, że prowadzącemu obrady nie zabraknie zdrowego rozsądku (a coraz mniej jest go w naszej działalności samorządowej, co jest bardzo smutne i prowadzi do mnożenia kolejnych przepisów, regulaminów i zarządzeń, które nie byłyby potrzebne gdyby ludzie wykazali się dobrą wolą, odrobiną inteligencji, uczciwości i właśnie rozsądku). Kolejna kwestia – kto na sali uprawniony jest do zadawania pytań? Kto w ogóle uprawniony jest do przebywania na sali obrad? Można by Parlament wyborczy zrobić zamkniętym, wpuszczać jedynie Parlamentarzystów, ewentualnie zaproszonych gości. Z pewnością skróci to trochę czas obrad, ale jakim kosztem? Możemy w ten sposób spowodować, że nie zostanie zadanych wiele ciekawych pytań, które wiele wnoszą do dyskusji. W końcu, kto powiedział, że tylko Parlamentarzyści mają monopol na wiedzę o pracy innych członków Samorządu. Poza tym tak jak napisałem, mój pierwszy Parlament wyborczy był dla mnie dużym przeżyciem, zetknięciem się z „Samorządem Głównym” i nie powinniśmy odbierać tej szansy młodym Samorządowcom. Co więcej, sam zachęcam każdą osobę, która jest pierwszy raz w WRSie, aby przyszła na wyborczy i sama wyrobiła sobie zdanie o tym jak to wygląda. Może chociaż trochę zmotywuje to Parlamentarzystów, aby swoim zachowaniem cokolwiek reprezentowali.

Z dwóch poprzednich akapitów wynika wniosek, że nic bym nie zmienił w Parlamencie wyborczym, to prawda, ale jedynie w powyższych kwestiach. A co w takim razie bym zmienił? Przede wszystkim termin. Całonocne obrady w czwartek i ich kontynuacja w piątek, zawsze sprawi, że będziemy wykończeni brakiem snu, nie wspominając już, że jest to okres, gdy wielu z nas ma kolosy lub zerówki. Dlaczego tak silnie trzymamy się czwartkowego terminu i podziału: wszystkie prezentacje, przerwa, głosowanie? Czy nie lepiej, jeśli Parlament przesuniemy o jeden dzień i zmienimy proporcje? W piątek prezentacje kandydatów na Przewodniczącego i jeśli sprawnie pójdzie kolejnych senatorów – tak do północy, aby spokojnie wrócić do domu i się wyspać, za to w sobotę rozpocząć obrady o 10 rano. Możemy sobie nawet pozwolić na godzinną przerwę obiadową o 14. Jeśli zaczniemy punktualnie i będziemy obradować w piątek 18-24 a w sobotę 10-22 (uwzględniając przerwę) będziemy mieć 17 godzin, aby wszystko przeprowadzić. Czy bywały dłuższe obrady? Nie pamiętam dokładnie, wydaje mi się, że tyle właśnie wynosił rekord. A skąd brały się do tej pory tak długie obrady? Ze zmęczenia. Dynamika pytań i odpowiedzi wyraźnie spada po 2 w nocy. Poza tym pojawiają się wnioski o przeliczenie kworum, wnioski formalne o przerwę na papierosa, przerwę śniadaniową itd. W momencie, gdy Parlament będzie toczył się za dnia uda nam się uniknąć, chociaż części z tych problemów.

Co jeszcze wydłuża obrady? Element zaskoczenia. Ma na myśli to, że często do ostatniej chwili nie wiadomo, kto będzie kandydował i jaki ma program. Jaki jest tego powód? Obawiam się, że po prostu niektóre funkcje obsadzane są w ostatniej chwili, z łapanki. Może wprowadzić zapis w Regulaminie, że kandydaci musza zgłosić się na 3 dni przed wyborczym i jest to podawane do publicznej wiadomości. Może ich prezentacje powinny również być wcześniej rozsyłane tak, aby każdy mógł je na spokojnie przeanalizować? Może nawet nie całe prezentacje tylko program w punktach? Pewnym ruchem w tym kierunku mieli być pretendenci, ale jest to moim zdaniem ruch zupełnie nieudany. Pomysł, który nie wypalił na całej linii, ale moje przemyślenia, dlaczego to temat na osoby artykuł…

Ostatni ze „spowalniaczy”, a jednocześnie najdłuższa przerwa w trakcie Parlamentu – liczenie głosów. Komisja skrutacyjna często przybiera absurdalne rozmiary, każdy kandydat chce mieć w niej swojego przedstawiciela. Nie możemy tego zabronić, ale jest to smutny wskaźnik naszego braku wzajemnego zaufania. Sam byłem w komisji skrutacyjnej na wyborczym, co najmniej dwa razy (może więcej, nie pamiętam) i wiem, że osoby, które w niej są starają się, aby liczenie przebiegło szybko i sprawnie. Stosowane są różne sposoby podziału pracy, wzajemnego sprawdzania się itp., tak, aby nie popełnić, żadnego błędu, ale wszystko przebiegło szybko i sprawnie. Dobrym zwyczajem, nie wiem czy nadal kontynuowanym, było ponowne przeliczenie głosów, jeśli ich różnica była bardzo nieznaczna. Przy wszystkich tych ciepłych słowach dla komisji skrutacyjnej musze zauważyć jedną rzecz – nigdy nie będą tak sprawni jak system komputerowy. Nauczmy się go w końcu używać! Dlaczego działa on na Senatach czy Radach wydziału, a nie działa u nas? Jeśli nie odpowiada nam ten, którym dysponuje Uczelnia zbudujmy własny, jesteśmy przecież najlepsza uczelnią techniczną w Polsce! Pieniądze się znajdą, z pewnością wiele kół naukowych chętnie weźmie na siebie taki projekt. Pytanie tylko (na pewno od kogoś ono padnie), czy jesteśmy gotowi im zaufać. Oszczędziłoby to nam nie tylko czasu przy liczeniu głosów, ale również tłumaczenia Parlamentarzystom jak prawidłowo postawić krzyżyk w kratce. Trochę tragikomiczne wydawało mi się zawsze to, że musiałem tłumaczyć wraz z obrazkowymi przykładami jak prawidłowo wypełnić kartę do głosowania. Nie będę już tutaj osobiście wytykał, kto zadawał w tej sytuacji idiotyczne pytania, ewidentnie po to, aby przedłużyć obrady i się ponabijać, a ja musiałem na nie cierpliwie odpowiadać. Proponowane przeze mnie zmiany nie są wielkie, nie są rewolucyjne, a mogą usprawnić nam wszystkim życie i poprawić poziom i powagę wyborów.


Tekst wyszedł mi przydługi, więc jeśli komuś nie chce się czytać moich przemyśleń to tutaj skrót:

• Odpowiedzialni Parlamentarzyście kierujący się zdrowym rozsądkiem

• Parlament w piątek 18-24 i sobotę 10-22

• Elektroniczny system do głosowania

• Wcześniejsze zgłoszenia kandydatów i programów wyborczych

• Limit 3 pytań na osobę

• Pozostawić możliwość zadawania pytań każdemu członkowi społeczności akademickiej


Kamil Trzebuniak

P.S. Powyższy teks powstał na początku grudnia zeszłego roku. Umieszczam go w formie niezmienionej, tak aby można było porównać przebieg ostatniego Parlamentu z moimi pomysłami, oczekiwaniami.


--

<accesscontrol>PMS(ro),Parlament SSPW(ro),KSSSPW(ro),Biuro SSPW(ro),KR(ro),UKW(ro),RKN(ro):::</accesscontrol>